środa, 5 września 2018

Tajemniczy Czarny kot

Czarny kot to zwierzę niepospolite, na przestrzeni wieków przeżywał mnóstwo przygód. Istnieje w
legendach krajów z całego świata i bez wątpienia jest to kot inny niż wszystkie.

Przez setki lat aż nazbyt często spotykał się z niezrozumieniem. Dla jednych był symbolem nieszczęścia, dla innych talizmanem przynoszącym szczęście, lecz zawsze, czy to poddawany torturom, czy też czczony, fascynował ludzi.

Poznajcie zatem historie i legendy o czarnym kocie, okrywające go tajemnice i głoszone o nim przesądy.






Chociaż bardziej jestem za psami niż za kotami to przychodzę dzisiaj do Was z książką o kotach.
Może zacznę od tego czy jesteście przesądni? Czy łapiecie się za guzik kiedy widzicie kominiarza, albo myślicie o tym czy będziecie mieć pecha kiedy przebiegnie przed Wami czarny kot?
Może to śmieszne, ale niektórzy ludzie naprawdę w to wierzą ;p
Mimo tego, książka wcale nie jest zabawna, opowiada o zrzucaniu kotów z wieży, murowaniu w ścianie a nawet paleniu tych biednych zwierząt.
Ja nie wyobrażam sobie pić krwi z kociego ogona, i bardzo się cieszę, że żyję w obecnych czasach.
Kiedyś wierzono, że te małe, cudowne kotki były uznawane za zło wcielone, krzywdzono je po to, by przyniosły szczeście.





W "Tajemniczym czarnym kocie" znajdziecie pełno śmiesznych anegdotek, dużo ciekawostek, ale także absurdy.
Ale nie będę Wam pisać jakie bo nie chce wam zabierać przyjemności z czytania książki.
Co do książki to jest pięknie wydana, mała, w twardej oprawie, z piękną okładką!
Dotakowym plusem tej ksiażki są piękne ilustracje, bardzo fajne i mądre cytaty.
Ja przeczytałam ją w parę godzin, moja koleżanka(która uwielbia koty) również jest zachwycona tą pozycją!





Wolicie koty czy psy?
Jesteście przesądni?





Przy okazji chciałabym Was zaprosić na mojego instagrama, który cały czas się rozwija!
Pojawiają się na nim już jesienne zdjęcia! :)https://www.instagram.com/chwiladlasiebie_/

środa, 15 sierpnia 2018

Dwory - Sarah J. Maas

Hej kochani! 
Długo mnie tutaj nie było, ale dużo się u mnie działo :)
Byłam na wakacjach w górach i było cudownie, uczę się do poprawki z matematyki(nie udało mi sie zdać tego przedmiotu na maturze :<)
Trzymajcie za mnie kciuki, we wtorek będę pisać matmę!








Dzisiaj przychodzę do Was może nie z recenzją, ale z moją opinią na temat Dworów :)
O tej serii było bardzo głośno na polskim bookstagramie jakiś czas temu, ja nie jestem wielkim fanem takiego gatunku, ale chciałam zobaczyć o co jest tyle szumu.
Pierwszą częścią dworów jest "Dwór Cierni i Róż" Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje.
Co mogę na temat tej książki napisać... przyznam szczerze, że troszkę się zawiodłam, przez pierwszą połowę raczej nic specjalnego się nie działo, książka po prostu mnie nudziała, dopiero później robi się trochę ciekawie i fabuła mknie do przodu i zaczyna się robić naprawdę interesująco.
Wątek miłosny - chyba zbędny tutaj tak samo jak sceny łóżkowe - to młodzieżówka i takie rzeczy tak
naprawdę nie są tutaj potrzebne.
Fabuła tej książki jest do przewidzenia, w ksiażce brakowało mi poznawania histroii z wielu perspektyw, głównym i jedynym narratorem jest Feyra.


Dobrze, przechodzimy do drugigo tomu,
Między światłem a ciemnością
Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż
Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że... to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić?
Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie.
Ta część jest zdecydowanie bardziej mi się podobała, autorka powraca do czwórki wcześniejszych bohaterów, jednak wszyscy się zmienili. Główna bohaterka ma problem z poradzeniem sobie ze zdarzeniami z nie tak dalekiej przeszłości. Jest na skraju załamania i nikt na dworze Tamlina, tego nie dostrzega, albo nie chce tego zobaczyć. Tamlin, starając się odbudować swoje królestwo, podąża ścieżką, jaką lata temu pokazał mu ojciec.
Pierwsza część świata powieści została przez Sarę potraktowana po macoszemu, teraz nadrabia wcześniejsze niedomówienia, wręcz zalewając nas informacjami więc super!
Ponadtko pojawia się dużo nowych sprzeczności i niedomówień, które prowadzą do następnych zagadnień :)
Pierwszy i drugi dom Dworów to dwa różne dzieła.
Sarah J. Maas, może nie jest najbardziej uzdolnioną pisarką na świecie, ale jej książki mają w sobie pewną super magię!
Tę część polecam wam zdecydowanie bardziej niż pierwszą!

Feyra powraca do Dworu Wiosny, zdeterminowana by zdobyć informacje o działaniach Tamlina oraz potężnego, złowrogiego króla Hybernii, który grozi, że rozgromi cały Prythian. Jednak by to osiągnąć, musi najpierw rozegrać śmiercionośną, przewrotną grę… Jeden poślizg może zniszczyć nie tylko Feyrę, ale też cały jej świat.
W obliczu wojny, która ogarnia wszystkich, Feyra znów musi decydować, komu może ufać i szukać sojuszników w najmniej oczekiwanych miejscach. Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, nierównej walce o władzę.
Choć na początku serii główna bohaterka była załamana to w tej części pokazała pazury i to dosłowanie, bardzo mi się podoba ta trzytomowa przemiana, bo wiem, że nikt nie zmienia się od tak, szybko. Dziewczyna, która pragnęłą pozostać niezauważona, przekształca swą wściekłość w spokój.
Autorka mówi o okropnych decyzjach, których wymaga od nas wojna, pokazuje, że nawet najsilniejsze istoty muszą mierzyć się z demonami i potworami przeszłości.
Książka jest zdecydowanie najlepszą i najdojrzalszą z całej trylogii, bohaterowie, którzy pojawili się wcześniej w książkach tylko raz w tym tomie mają niesamowicie ważne i duże znaczenia. Dużymi krokami zbliża się ostateczne starcie, w którym każda istota może przeważyć szalę na drugą stronę.
Dwór skrzydeł i zguby pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie i im więcej stron mam za sobą, tym bardziej nie chcę, żeby się skończył
Ta seria wywołała u mnie wzruszenie, śmiech, zauroczenie, ciekowość i przerażenie.
Dwory zostaną we mnie na długo, tyle ile tam się wydarzyło, ile emocji i wrażeń może mi towarzyszyło przy czytaniu - coś cudownego :)
Jeśli macie ochotę na taką przygodę to serdecznie wam polecam te książki na wakacje(jeszcze trochę czasu wam zostało do końca haha)

Czytaliście Dwory? A może Szklany Tron? Jak wam mijają wakacje? Co teraz czytacie?



za książki dziękuję bardzo wydawnictwu Uroboros!







piątek, 20 lipca 2018

W blasku nocy - Trish Cook

"Szkoda, że nie spojrzałem w górę - dodaje. - Mogłem być z tobą już od dawna.
Nie uświadamia sobie tego co ja. Że zawsze był przy mnie”

💫💫💫💫💫💫💫



W tej historii mamy chorą dziewczynę, Katie, która ma pergaminową skórę, promienie słoneczne mogą ją zabić. Każdy dzień spędza w domu z tatą, byłym podróżnikiem, a po szkole odwiedza ją jedyna przyjaciółka. Jej życie zaczyna się nocą, gdy gra na gitarze na dworcu kolejowym. Pewnego wieczoru zauważa ją Charlie Reed, którego od dziecka potajemnie obserwuje przez okno. Były sportowiec jest nią zafascynowany. Od tamtego spotkania świat siedemnastolatki całkowicie się zmienia, wreszcie czuje się jak normalna dziewczyna i postanawia zachować swoją chorobę w sekrecie przed chłopakiem. I od tego momentu starają się spełniać swoje marzenia i nie wiedzą jeszcze, że za chwile wszystko się zmieni...
Katie mimo tego, że jest uwięziona w domu, jest osobą bardzo aktywną, szczęśliwą i przede wszystkim bardzo silną dziewczyną. Od pierwszych stron bardzo się polubiłyśmy. Była osobą, która nie sprawiała żadych problemów i bezgranicznie kochała i ufała swojemu ojcu - co bardzo widać na kartkach książki :) Jjeśli chodzi o chłopaka to w sumie niczym się nie wyróżnia. Z książki możemy się dowiedzieć, że jest uroczy, miły, najwspanialszy na świecie, ale moim zdaniem bohaterka kreuje go w swojej głowie na zupełnie inną postać, ale mimo to nie potrafię sobie wyobraźić tej historii bez niego!

W blasku nocy jest jedną z historii, które po opisie kojarzymy z takimi pozycjami jak "Ponad wszystko" czy "Gwiazd naszych wina". Jeśli podobały Wam się tamte historie, to ta zapewne też przypadnie Wam do gustu. Chociaż nie wychodzi poza utrwalone schematy, to wyciska łzy lepiej niż jakikolwiek dramat. Nie jestem fanką takich książek i sięgam po nie bardzo rzadko, ale ta zupełnie mnie zaskoczyła! Jest pisana naprawdę wspaniałym, lekkim, młodzieżowym językiem :)


Polecam z całego serca :)
Oglądaliście film?
Ja jeszcze nie!
Jaka u Was pogoda?

środa, 18 lipca 2018

Historia pewnej dziewczyny - Sara Zarr

Cześć!
Dzisiaj przychodzę do was z krótką recenzją a raczej opisem książki "Historia Pewnej Dziewczyny", która ma dzisiaj swoją premierę!(18.07.2018)


Pacifica w stanie Kalifornia. Na restauracyjnym parkingu ojciec nakrywa swoją trzynastoletnią córkę i jej starszego chłopaka w jednoznacznej sytuacji. Nie potrzeba wiele czasu, by o tym wydarzeniu dowiedziała się cała okolica. Dziewczynie szybko przypięto łatkę, której nie może się pozbyć mimo upływu kolejnych lat, a od nieprzychylnych spojrzeń nie jest wolna nawet we własnym domu. Czeka ją trudna walka o zmianę osądu na jej temat i szansę na wyrwanie się z upokarzającej roli miejscowej puszczalskiej.

Jak się pewnie domyślacie "Historia Pewnej Dziewczyny" to zdecydowanie książka dla młodzieży, ale jest tak zawiła, że młodsi czytelnicy chyba będą mieli problem z ogarnięciem tego co się w tej książce dzieje. Najbardziej w tej historii podobało mi się to, że autorka przedstawiła prawdziwą nastolatkę. Nie pokazywała ją w samym najlepszym świetle, ale pokazała jej wady, i na naszych oczach widzimy jakie błędy popełnia. Trochę mnie to irytowało i myślałam sobie: nie rób tego! Ale za minutkę sobie myślałam... ale dlaczego wymagam od niej tego, żeby była idealna?
Myślałam, że to będzie coś takiego jak "13 powodów" i chyba jedynym nawiązaniem do tego serialu jest to, że Hannah Baker była osądzana o to, że była sama sobie winna natomiast wina Deanny Lambert jest moim zdaniem, oczywista. Być może źle to wszystko rozumiałam, bo kompletnie nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, jaka została w tej książce pokazana. Beanna od początku do końca nie była pewna swoich wyborów, zawsze widziała w czymś problem, nie miała oczekiwań, nie potrafiła przewidzieć konsekwencji swoich czynów.
Jedną z fajnych rzeczy w tej książce jest to, że choćby się walił cały świat, nie trzeba od razu myśleć o samobójstwie. Dziewczyna mimo wszystko, żyje, chodzi do szkoły, pracuje, radzi sobie.
Morał tej historii mógłby brzmieć "Rób co chcesz, patrz końca". "Historia pewnej dziewczyny" pokazuje, że jesteśmy odpowiedzialni za to co co robimy i musimy się liczyć ze wszystkimi skutkami.
statecznie, mogę polecić tę książkę, jednak z podkreśleniem tego, że w tę historię trzeba się wczytać, aby wydobyć z niej to, co najlepsze. "Historia pewnej dziewczyny" nie bez powodu dostała się do grona finalistów National Book Award. Spróbujcie sami rozgryźć postać Deanny.

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu YA!

niedziela, 8 lipca 2018

VEI - TOM PIERWSZY

Podczas morskiej przeprawy w poszukiwaniu mitycznej krainy olbrzymów – Jotunheimu – grupa wikingów wyławia z morza kobietę, która po przebudzeniu okazuje się nie być człowiekiem. Vei – bowiem takie nosi imię – prowadzi wojowników ku celowi ich wyprawy, a swojemu domowi. Na nieszczęście dla niedoszłych zdobywców ich statek rozbija się u brzegów Jotunheimu, a losy Vei zostają związane z jednym z ocalałych z katastrofy – wikingiem imieniem Dal.











↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯↯




Wszystko zaczyna się od sceny, w której drakkar pełen wikingów przemierza nieznane wody. Jest na nim książę Eidyr, który zamierza dotrzeć do Jotunheimu – czyli krainy zamieszkałej przez olbrzymy.
Towarzyszy mu niezbyt liczny oddział, a także Dal – wierny mu wojownik, który wycina na swym ciele runy za każdym razem, gdy kogoś zabije. Załoga jest bardzo sceptyczna jeśli chodzi o cel podróży, a najchętniej by zawróciła w stronę domu, jednak tak się nie stanie, bo odnajdują na morzu młodą dziewczynę o imieniu Vei, która pochodzi z Jotunheimu i zgadza się wskazać drogę do tego świata. Taki obrót spraw nie wszystkim wikingom się spodoba.








Drakkar oczywiście dociera do Jotunheimu i okazuje się, że Vei ma być wielką wojwoniczką, którą do specjalnego zadania przygotowywali sami bogowie.Mamy tutaj konflikt bóstw, walki i nieuczciwe zagrywki no i oczywiście romans, który się tworzy między Dalem a Vei

Dodaj napis
Pierwszy tom Vei to solidny komiks przygodowy, taki co to ma opowiedzieć w miarę wciągającą historię, która dostarczy rozrywki. I z takiego zadania wywiązuje się dobrze. Nie spodziewajcie się jednak po nim niczego więcej. To tytuł robiony raczej z myślą o nastoletnich czytelnikach – nie ma przesadnie dużo przemocy (no może poza jedną sceną z rozgniataniem głowy), jest natomiast trochę golizny i sporo akcji.

Czekam z niecierpliwością na drugi tom, bardzo chciałabym się dowiedzieć jak rozwinie się romans pomiędzy bohaterami hah

czwartek, 5 lipca 2018

The Kissing Booth - Beth Reekles

Poznajcie się: oto Rochelle Evans: ładna, popularna dziewczyna, która jeszcze nigdy się nie całowała. A to Noah Flynn: nieprzewidywalny, atrakcyjny podrywacz.

Kiedy Elle postanawia poprowadzić stoisko z pocałunkami podczas wiosennej zabawy
szkolnej, całus Noah wywraca jej życie do góry nogami. Rozum każe Elle trzymać się od
Noah z daleka, ale serce chce być jak najbliżej niego – ich związek nie przypomina bajki i
może źle się skończyć. Czy Elle czeka szczęśliwe zakończenie?

Książkę kupiłam ze względu na okładkę - kolorowa, wakacyjna, lekka.
Takiej historii też się spodziewałam - i taką dostałam.
Nie ma w niej nic zaskakującego, nie przełamuje schematów, ale mimo to jest przyjemna :)


Rochelle jest jedną z najładniejszych i najpopularniejszych dziewczyn w szkole, czego jednak nie dostrzega. Żaden chłopak nie zaprosił jej na randkę, a cały wolny czas spędza ze swoim najlepszym przyjacielem, Lee. Ich rodzice przyjaźnili się od zawsze, więc wychowywali się razem. Zawsze gdzieś krążył obok starszy brat Lee, Noah, w którym Elle potajemnie się podkochiwała. Starszy od niej, często biorący udział w bójkach, zdawał się nie zwracać na nią żadnej uwagi. Kiedy dziewczyna razem z przyjacielem na szkolnym festynie organizuje budkę z całusami jeszcze nie wie, że przyjdzie jej przeżyć tam pierwszy pocałunek z chłopakiem, którego w ogóle się nie spodziewała.

Zacznijmy od tego, że Elle jest bardzo irytującą bohaterką. Ukrywanie prawdy przed najlepszym przyjacielem to jedna z najgłupszych rzeczy, które w tej książce robiła. Dużo razy miała możliwość zdradzenia mu swoich sekretów, ona jednak wolała dalej brnąć w bagno kłamstw, co dla mnie było bardzo niezrozumiałe. No, ale nie ważne.Sądząc po tym jak zachowuje się przy Noah można pomyśleć, że ma 13 lat a nie 17.
Oprócz niedojrzałego zachownia bohaterki mamy jeszcze Lee, który też nie jest najmądrzejszy.
Ona zachowuję się z w stosunku do niego jak prawdziwa przyjaciółka a on strzela fochy, nie umie wybaczyć niektórych rzeczy i od razu mówi jej, że już jej nie ufa, chociaż i jemu zdarzało się ją wystawić.Co do Noah to nie mam się do czego przyczepić :)

Książka bardzo mi się podobała, uwielbiam takie historie, lekkie, słodkie - typowe dla młodzieży, ale też dorośli mogą się przy niej odprężyć.
Teraz biorę się za film i mam nadzieję, że również mi się spodoba!
Dajcie znać czy słyszeliście o tej pozycji albo czy oglądaliście film!
Ps. Polećcie mi fajne książki na wakacje :)
Nie ważny jaki gatunek :)

wtorek, 3 lipca 2018

Córka pedofila & Ukryty wymiar

CÓRKA PEDOFILA

"Nie chciałam wracać do domu, ale nie miałam też innego wyjścia. Postanowiłam jednak przedłużyć swoją wolność o tyle, ile tylko się dało."

Są wydarzenia, które poruszają do głębi.
Są ludzie, obok których nie jesteś w stanie przejść obojętnie.
Są opowieści, co – raz opowiedziane – już na zawsze z Tobą pozostają.
Są doświadczenia zmieniające nas na całe życie...

Pierwsze co rzuca się w oczy to oczywiście okładka, bardzo smutna moim zdaniem, drugie to oczywiście smutny tytuł "Córka Pedofila" na odwrocie książki jest napisane "Inspirowana prawdziwymi zdarzeniami".
Byłam bardzo ciekawa. Jest to zdecydowania mocny i emocjonujący debiut Pani Ewy, książka zmusza do myślenia. Nie da się jej odłożyć na półkę i po prostu o niej zapomnieć.
Bohaterowie są z krwi i kości. Każdy z nich zmaga się z własnymi problemami. Henry jedyny przyjaciel dziewczyny jest odrzucony poprzez społeczeństwo ze względu na swą orientację. James ukochany Lexi zmaga się z traumą, jaką przeżył parę lat temu. Natomiast główna bohaterka walczy o godne i szczęśliwe życie, które wydaje się być tylko daleką, piękną bajką. Postaci są tak realni, że wielokrotnie miałam wrażenie, że podobną osobę widziałam na ulicy, która tak samo się zachowywała. Co według mnie jest niesamowite. Dodatkowo autorka przepięknie ukazuje ich emocje, jakie im towarzyszą podczas ich zmagań ze światem i problemami.
Czasami bardzo lubię się wczuwać w bohaterów książek a w tej książce to aż bolało. Nie jest to historia na miły letni wieczór - porusza bardzo ważne tematy i wydaje mi się, że jest bardzo niedoceniona.
Mało jej na bookstagramie czy na blogach a szkoda bo jest bardzo dobra.
Ciężko mi powiedzieć komu polecam tę książkę.
Jest dedykowana wszystkim tym, którzy przeżywają swój ból w samotności i ja przy tej dedykacji zostanę.

UKRYTY WYMIAR


Z całą pewnością homo sapiens nie jest ostatnim stadium ewolucji gatunku ludzkiego. Jaki jednak będzie kolejny etap? I co się stanie, jeśli nie obejmie on wszystkich ludzi, a jedynie mieszkańców pewnej szczególnej planety? Jak nowy człowiek – homo developed – ustosunkuje się do swojego ewolucyjnego poprzednika?

Na Planecie – Stolicy Cesarstwa, na której nie działa elektryczność, pojawia się zagadkowa anomalia, zdająca się umożliwiać podróże w czasie. Niestety jej działanie jest nieprzewidywalne i nikt nie potrafi go kontrolować, a zbadanie zjawiska utrudnia trwająca od lat wojna pomiędzy planetami Zamieszkałego Wszechświata.

Członek najwyższych władz Cesarstwa wysyła swoich dwóch synów z delikatnymi misjami – jeden ma wyjaśnić anomalię, a drugi przynieść imperium zwycięstwo w wojnie. Sprawy komplikują się jednak, gdy obaj synowie znikają bez śladu, w Stolicy wybucha bunt, a na tyłach wroga pojawia się tajemniczy kult religijny, którego przywódca podaje się za mesjasza.


Ohhh jaka to była dobra książka, idelana na długie wieczory!

W stolicy kosmicznego Cesarstwa dochodzi do niewiarygodnego odkrycia. Naukowcy odnaleźli tajemniczą anomalię, która w niewyjaśniony sposób przeniosła ich w czasie. Nie da się jej kontrolować, ani unieszkodliwić. Zatem jak z nią walczyć? Sprawę znacząco utrudnia fakt, że na planecie nie działa żadna elektronika.

Sekretarz Cesarstwa, Lan Nazar, decyduje się wysłać swoich synów na dość ryzykującą misję. Starszy z nich, Beil, ma wyjaśnić tajemniczą anomalię oraz odnaleźć zaginionych naukowców, a młodszy, Asil, przynieść imperium zwycięstwo i pokonać wrogie oddziały. Obaj bez wahania zgadzają się na wyznaczone im zadania i robią wszystko, żeby pokazać się ojcu z jak najlepszej strony. Nie kryją się jednak z wzajemną nienawiścią, a Asil przy każdej nadarzającej się okazji, przypomina bratu, że przynależy on do bardziej rozwiniętego gatunku, przez co jego rywal już zawsze pozostanie w cieniu.

Czym jest ta dziwna anomalia i czy kiedykolwiek mieszkańcom Stolicy uda się ją okiełznać? Kto odniesie zwycięstwo w międzyplanetarnej wojnie? Czy Beil podoła wyzwaniu i odnajdzie zaginionych naukowców? W jaki sposób zakończy się spór braci? Jak wiele ofiar pochłonie wojna? Oraz... jak bardzo różnią się od siebie przedstawiciele homo sapiens i homo developed? Tego i wielu innych rzeczy dowiecie się czytając tę książkę!

Ja uwielbiam taką tematykę. Jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale na pewno nie ostatnie! Książka jest tak dobrze i tak prosto napisana, że nie chciałam jej odkładać na półkę - chciałabym więcej.
Od początku książki byłam wrzucona na głęboką wodę i miałam lekkie trudności żeby ogarnąć co tam się dokładnie dzieje, ale po czasie uznałam to za wielki plus! Pan Stanisław zamiast rozpisywać się o wszystkim od razu przeszedł do konkretów, przez co nie musieliśmy czytać długich opisów.
Jeśli lubicie takie klimaty to jak najbardziej polecam!
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.